foto 07Za napisanie tego tekstu zabrałem się bardziej z poczucia obowiązku kronikarskiego, bowiem od tego zdarzenia minęło już sporo czasu. Z drugiej strony jest ono na tyle intrygujące, że i z tego powodu warto jemu poświęcić nieco uwagi.

Wszelkiego rodzaju zjawiska burzowe, bo wszystkie przesłanki wskazują na taką właśnie genezę omawianego zdarzenia, związane są z jednym spośród 10. rodzajów chmur, tj. Cumulonimbus (Cb) - czyli chmurą kłębiasto-deszczową, zwaną potocznie burzową. Należy ona do najbardziej rozbudowanych pionowo chmur co wiąże się także z tym, że kumuluje w sobie potężne ilości energii.

Chmury Cumulonimbus mogą występować jako odosobnione chmury lub w postaci długiego szeregu połączonych chmur, przypominających swoim wyglądem bardzo rozległą ścianę. Ciemny, ponury, a nawet groźny wygląd chmur Cumulonimbus jest zazwyczaj potęgowany przez grzmoty i błyskawice oraz towarzyszą jej silne opady przelotne deszczu, śniegu lub gradu.

Chmury Cumulonimbus powstają zazwyczaj na drodze stopniowego przekształcania się dużych, silnie rozbudowanych w pionie chmur kłębiastych znanych jako Cumulus.

Powstają w warunkach istnienia silnych pionowych prądów wznoszących. Najpotężniejsze chmury Cumulonimbus powstają w bezpośrednim sąsiedztwie chłodnych frontów atmosferycznych. Stąd zjawiska towarzyszące przechodzeniu frontu chłodnego odznaczają się tak znaczną intensywnością.

I taka sytuacja baryczna miała miejsce 25 czerwca 2016 r. Tego dnia nad środkową i wschodnią Polską zalegała jeszcze wilgotna i gorąca masa powietrza zwrotnikowego. Od zachodu przez nasz kraj stopniowo przesuwał się chłodny front atmosferyczny, za którym przesuwała się zdecydowanie już chłodniejsza masa powietrza polarnomorskiego.

Przed godziną 17.00 front dotarł nad Gościeszyn, Gołąbki i Ryszewo. Na styku tych dwóch różnych mas powietrza charakteryzujących się znaczną chwiejnością termodynamiczną wytworzył się potężny wał burzowy. Jedna z chmur burzowych napłynęła znad Gniezna.

Tak wspomina tę chwilę jeden z naocznych świadków:

„(...) zrobiło się ciemno, wiatr był tak silny, że pozrywał łańcuchy przy wrotach garażowych, nie zastanawiając pobiegłem je zamknąć, by uchronić samochód, kiedy się obróciłem, stodoły już nie było. Dosłownie sekundy to trwało. Na podwórzu stanęła ściana deszczu. W ogrodzie stały drewniane krzesła, to leciały na wysokość 3-4 metrów w powietrzu (...)”.

Z kolei inny świadek, Jan Janiszewski mieszkający na skraju lasu, znalazł się w samym oku żywiołu. Tak wspomina tamte chwile:

„Nagle zrobiło się siwo, podmuch wiatru w pierwszej kolejności „położył” akacje, powyrywał je z korzeniami, a sosny i brzozy pękały w połowie wysokości. Siła była niesamowita, czubki drzew nachylało aż do ziemi i w połowie trzaskały”.

Lokalne media, relacjonujące to zdarzenie niemalże „na żywo” (pierwszy był „Goniec Pałucki”), od początku określały je mianem „trąby powietrznej”. Takiego samego określenia używała też większość naocznych świadków, ale w tym przypadku należy pamiętać o tym, że dla przeciętnego człowieka burza, duży opad deszczu połączony z bardzo silnym wiatrem powodującym duże straty – jest to od razu „trąba powietrzna”.

Według klasyfikacji meteorologicznej trąba powietrzna jako wiatr typu tornado jest silnym wirem powietrznym powstającym w chmurze burzowej. Ma wygląd leja lub kolumny sięgającej od podstawy chmury burzowej do powierzchni Ziemi, w której masa powietrza szybko wiruje wokół niemal pionowej osi.

Średnica trąby powietrznej w warunkach Polski jest z reguły poniżej 100 m, a maksymalna prędkość wiru wynosi 100-150 km/h. Oprócz ruchu wirowego wykonuje ona też ruch postępowy wyznaczający określony szlak zniszczeń. Ze względu swoisty związek z chmurą Cumulonimbus trąbie powietrznej towarzyszą gwałtowne spadki ciśnienia, wyładowania elektryczne i przelotne opadu deszczu (niekiedy z gradem).

Takie wiatry powodują duże zniszczenia, które rozrzucone chaotycznie układają się w wąski pas. W tym przypadku powalone drzewa na ścianie lasu i wzdłuż drogi Ryszewo – Gołąbki są ułożone w jednym kierunku, w poprzek tejże drogi. Jak to słusznie zauważyły służby leśne z Nadleśnictwa Gołąbki „największe szkody powstały na ścianie lasu, na wlocie i wylocie trąby”.

Na podstawie zdjęć przedstawiających tzw. szkody pohuraganowe i relacji drugiego z cytowanych świadków („czubki drzew nachylało aż do ziemi”) można przyjąć z bardzo dużą dozą prawdopodobieństwa, że w tym przypadku mieliśmy raczej do czynienia z wiatrem prostolinijnym - związanym z tzw. downburst, który tworzy się przy obecności prądów zstępujących w chmurze burzowej (opadających ku powierzchni Ziemi).

W przypadku trąby powietrznej kierunek prądów byłby odwrotny – ku górze. Zdaniem meteorologów niektóre przypadki zjawiska downburst mogą powodować bardzo poważne straty, przypominające pod pewnymi względami zniszczenia po trąbie powietrznej.

 
Ryc. 1.
Ryc. 2.
ryc. 3
Ryc. 4.
Ryc. 5.
Ryc. 6.
Ryc. 7.
Ryc. 8.
Ryc. 9.
Ryc. 10.
Ryc. 11.
Ryc. 12.
Ryc. 13.
Ryc. 14.
Ryc. 15.
Ryc. 16.
Ryc. 17.
Ryc. 18.
Ryc. 19.

Ostatecznie spór ten mogłyby rozstrzygnąć materiały dokumentacyjne (filmiki, zdjęcia) z momentu nadejścia tego zjawiska. Podobna „trąba powietrzna” miała miejsce tego samego dnia po godzinie 18.00 w rejonie Strzelna na Kujawach (Kijewice, Witkowo, Woronowy, Młyny, Mirosławice) i zapewne związana była z inną komórką burzową. Przez znawców tematu owa „trąba” została też sklasyfikowana jako downburst. I to jest kolejny argument przemawiający za moją hipotezą.

Najbardziej ucierpiał las leżący między Ryszewem a Gołąbkami, na wysokości przysiółka Ryszewo - Majdany, w kompleksie należącym do tamtejszego nadleśnictwa. Na powierzchni kilku ha powalonych i połamanych zostało 750 m3 drzew, w tym 260 m3 sosny i 290 m3 akacji. Straty wystąpiły też w lasach należących do prywatnych właścicieli z Ryszewa – rodziny Grzegorza Drzewieckiego, Anny i Tomasza Nowaków oraz Ryszarda Kaczmarka – łącznie około 350 m3.

Na podstawie odpowiednich decyzji administracyjnych prywatni właściciele otrzymali zgody na zagospodarowanie surowca, uporządkowanie i odnowienie powierzchni leśnych.

Straty, które wystąpiły w drzewostanach pod Ryszewem są stosunkowo niewielkie. Przypomnę, że 4 lipca 2002 r. w mojej Puszczy Piskiej i na terenach doń przylegających huragan połamał i powalił drzewa na powierzchni około 33 tys. ha, z czego 17 tys. ha zniszczonych zostało całkowicie.

Z drugiej strony należy pamiętać o tym, że nawet na tak małych powierzchniach wyrządzone straty będą jeszcze długo widoczne, a dorosły las pojawi się tu dopiero za 50 lat...

Zachęcam do nadsyłania zdjęć dokumentujących skutki „trąby powietrznej” pod Ryszewem na następujący adres mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.. Oczywiście źródło ich pochodzenia zostanie podane.

Ryszard Wojciech Pawlicki

 

Kontakt

Ryszard Pawlicki

ul. Tuwima 32,12-200 Pisz

e-mail: ryszard.w.pawlicki@neostrada.pl

 

Wizyt:

Dziś 18

Ogółem 73589