05 Stanisław Graczyk przed awansemStanisław Graczyk wywodził się z rolniczej rodziny, od pokoleń zamieszkującej pobliskie Ryszewu Niestronno. Na początku lat 90. XIX wieku rodzice Stanisława, mistrz rzeźnicki Andrzej Graczyk (1853-1914) oraz Maria z Krausych (1864-1928) przez wzgląd na powiększającą się rodzinę zdecydowali się jednak przenieść do Ryszewa, gdzie 5 lipca 1897 r., w samo południe, na świat przyszedł Stanisław Kostka Graczyk. Miał siedmioro rodzeństwa: Sylwestra, Jana, Władysławę, Pelagię, Agnieszkę, Bronisława i Ludwikę.

Rodzina mieszkała w nieistniejącym już dziś budynku przy drodze w kierunku Ryszewka, niedaleko dzisiejszej świetlicy (dawnej szkoły), naprzeciwko gospodarstwa rodziny Sobotów. Przywiązywali oni dużą wagę do religii katolickiej. Ważną postacią dla rodziny był ks. Bronisław Echaust, proboszcz parafii w Ryszewku, który zainspirował starszego brata Stanisława - Sylwestra, a także jego kuzynów Ignacego i Edmunda Krausych, do wstąpienia na drogę powołania duchownego. Rodzina utrzymywała też serdeczny kontakt z rodziną Łanieckich, która dzierżawiła probostwo w Ryszewku.

Stanisław Graczyk, tak jak reszta młodzieży ryszewskiej, uczęszczał do niemieckiej Szkoły Powszechnej w Ryszewie. Mimo pracy Andrzeja jako mistrza rzeźnickiego rodzinie Graczyków nie wiodło się najlepiej, stąd około 1900 r. zapadła decyzja o przeprowadzce. W późniejszych latach ich siedlisko wykupiła rodzina Kiełpińskich. Andrzej Graczyk razem z żoną i częścią rodziny zamieszkał w Berlinie, w dzielnicy Kreuzberg, gdzie przebywało wówczas prawie 80 tys. Polaków. Z kolei Stanisław i Bronisław zamieszkali w Krakowie, gdzie opiekować miał się nimi ks. Sylwester Graczyk, pallotyn. Bracia uczęszczali do III Gimnazjum im. Króla Jana III Sobieskiego.

Otrzymywali także pomoc finansową od zamieszkałego w Berlinie brata, Jana Graczyka, który w przyszłości jako proendecki burmistrz Krobi wywoła skandal odmawiając zorganizowania uroczystego powitania wizytującego miasto Prezydenta Ignacego Mościckiego. W 1918 r. młody Stanisław otrzymał powołanie do Armii Cesarskiej, do Twierdzy Poznań, skąd miał wyruszyć na front I wojny światowej.

Stanisław, jak i reszta młodych Polaków z poboru wojskowego myślał patriotycznie, stąd mimo lat germanizacji z bronią w ręku przeszedł na stronę Powstańców Wielkopolskich w boju z Niemcami. Stanisław już nigdy nie spotkał młodszego brata. Słynący z zadziorności Bronisław mimo protekcji ks. Sylwestra przepadł bez śladu. W polskim Poznaniu Stanisław spotkał się z rodziną, choć już w innym składzie (ojciec zmarł w Berlinie, córki powychodziły za mąż). Niedługo jednak dane mu było nacieszyć się wolnością. Walki o wschodnie granice II Rzeczypospolitej przeniosły Graczyka aż na tereny dzisiejszej Ukrainy, gdzie pod dowództwem gen. Edwarda Rydza-Śmigłego wyzwalał Kijów podczas wyprawy kwietniowej, odpierał także kontruderzenia armii konnej gen. Budionnego.

Powróciwszy do kraju Stanisław Graczyk został przeniesiony do 8 Batalionu Saperów w Toruniu, uzyskując stopień podporucznika. Następnie Graczyk zamieszkał w Poznaniu, gdzie szczególnie bliski kontakt utrzymywał z siostrą Pelą, która razem z mężem Franciszkiem Zielińskim prowadziła prestiżowy zakład krawiecki przy Placu Wolności 3. Darzony szacunkiem żołnierza odrodzonego Wojska Polskiego po przejściu na rezerwy szybko znalazł zatrudnienie jako urzędnik w jednym z poznańskich banków. W 1929 r. awansowany został na stopień kapitana WP, co w przedwojennej Polsce wzbudzało powszechny szacunek. Nie zapomniał jednak o swoich rodzinnych stronach. Często bywał u swojego kuzyna, ppor. Stanisława Krause, właściciela dużego gospodarstwa w Januszkowie.

Utrzymywał także kontakty z rodziną Łanieckich, którą pamiętał z czasów Ryszewa. Podczas jednej z wizyt poznał wnuczkę Waleriana Łanieckiego, Łucję Ciemnoczołowską, z którą szybko połączyło go uczucie. Miłość przypieczętowali na ślubnym kobiercu w maju 1936 r. w kościele św. Mikołaja w Gąsawie. Szczęście nie opuszczało Graczyka. W 1937 r. wybrany został w konkursie na dyrektora Banku Ludowego w Żninie oraz członka zarządu. Pochodzenie, status weterana walk o niepodległość oraz poparcie rodziny Krausych, znacząco wpłynęło na wybór Graczyka.

W tym samym roku rodzi się jedyny syn Stanisława, Marek. Stanisław Graczyk jako najwyższy stopniem rezerwista w Żninie czynnie udziela się w lokalnym Kole Oficerów Rezerwy. Szczęśliwy żywot przerywają wydarzenia polityczne. 28 sierpnia 1939 r. mobilizacja na wskutek groźby inwazji niemieckiej wymusza na kpt. Graczyku powrót do wojska. Oddelegowany zostaje do Armii Pomorze, gdzie zostaje dowódcą 181 Rezerwowej Kompanii Saperów. W jej szeregach Graczyk bierze udział w największej potyczce kampanii wrześniowej - Bitwie nad Bzurą - w wyniku której zostaje wzięty do niemieckiej niewoli. Trafia do obozu jenieckiego dla oficerów Murnau, a następnie Gross-Born (ob. Borne Sulinowo), do Oflagu II A.

Więziony przez ponad 5 lat Stanisław Graczyk regularnie korespondował ze swoją żoną Łucją, która pod groźbą wywózki zmuszona była wyjechać do Mielca, do rodziców wysiedlonych z gospodarstwa w Szelejewie. W zachowanych do dziś listach dostrzec można żołnierski charakter Stanisława oraz ojcowską troskę o młodego syna, którego ostatni raz widział gdy ten miał 2 latka. Mimo strachu o przyszłość i wyniszczającej monotonii życia w oflagu każdy jego list przepełniony jest nie tylko miłością i tęsknotą, ale też i optymizmem, dodającym rodzinie otuchy w ciężkich czasach.

W lutym 1945 r. obóz zostaje wyzwolony przez 2 Armię Wojska Polskiego gen. Karola Świerczewskiego. Pieszo, samochodem,  a nawet konno, udaje się kpt. Graczykowi dostać do Żnina, gdzie stara się na nowo zorganizować pracę Banku Ludowego. W marcu tego samego roku przyjeżdża do teściów Ciemnoczołowskich do Szelejewa, którzy powrócili z Generalnego Gubernatorstwa, gdzie wreszcie spotyka swoją żonę i syna. Po powrocie do Żnina Graczyka wzywa do siebie rosyjski komendant miasta kpt. Glebow grożąc mu zesłaniem „na białe niedźwiedzie”.

Równocześnie Rejonowa Komisja Uzupełnień w Wągrowcu zwalnia go z wojska, pozbawiając prawa do noszenia polskiego munduru. Zrezygnowany Graczyk udaje się do zdominowanej przez przedwojennych wojskowych RKU w Gnieźnie z prośbą o pomoc. Otrzymuje sugestię, by przenieść się na Ziemie Odzyskane, gdzie panuje administracyjna anarchia, jednak on nie chce oddalać się od rodziny. Wyjeżdża zatem do Popowa Starego w powiecie kościańskim, którego właścicielem jest Józef Łaniecki, przyjaciel i towarzysz Stanisława z czasów łowieckich polowań, ukrywając się tam około roku jako Stanisław Kujawa. Przyjeżdża do niego rodzina, z którą w końcu może trochę pomieszkać razem.

Ciągłe uciekanie przed represjami ma niestety znaczący wpływ na jego zdrowie. Po zniesieniu radzieckich komendantur wojskowych Graczyk wraca do Żnina, gdzie ponownie obejmuje funkcję dyrektora. Z godnym podziwu tempem i entuzjazmem ciężko pracuje, by ponownie uruchomić pracę banku. Niestety stan zdrowia Stanisława ulega dalszemu pogorszeniu. Doskwiera mu dusznica bolesna (angina pectoris), będąca skutkiem wyczerpującego nerwowo trybu życia oraz kiepskiej opieki zdrowotnej w obozie. Bóle w klatce piersiowej wymuszają na nim wyjazd do szpitala w Poznaniu na leczenie. Doznawszy ataku serca umiera tam 12 września 1947 r. w Publicznym Szpitalu Miejskim, przeżywszy 50 lat. Po uroczystym pogrzebie pochowany został na zabytkowej nekropolii przy ul. Bluszczowej na poznańskim Dębcu, gdzie dziś spoczywają także jego siostry, Luta Graczyk i Władzia Cierpiałkowska.

Zdjęcia i dokumenty zachowane do dnia dzisiejszego zostały mi użyczone przez Marka Graczyka, który od lat strzeże wszystkich pamiątek po swoim ojcu.

Serdeczne podziękowania kieruję do:

  • Marka, Piotra i Adama Graczyków oraz Basi Kowalskiej - za informacje, udostępnione dokumenty, zdjęcia, anegdoty i niezliczone godziny wspólnych dyskusji o rodzinie.
  • Marii Graczyk - za pomoc w tłumaczeniu dokumentów i korektę tekstu
  • Lily Suarez - za mentalne wsparcie i entuzjazm podczas długich i wyczerpujących poszukiwań
  • Mariana Buslera - za nieocenioną pomoc w poszukiwaniu dokumentów i „łączeniu kropek”
  • Ryszarda Wojciecha Pawlickiego - za okazane zainteresowanie i zgodę na umieszczenie tekstu.

Tomasz Graczyk
prawnuk Stanisława 

Kontakt

Ryszard Wojciech Pawlicki

e-mail:

ryszard.w.pawlicki@neostrada.pl

galindia@poczta.fm

 

Wizyt:

Dziś 9

Wczoraj 241

Tydzień 990

Miesiąc 3996

Ogółem 244598

Kubik-Rubik Joomla! Extensions