ryc1Do rozwoju prasy polskojęzycznej na Mazurach przyczynił się Antoni Alojzy Gąsiorowski (jego nazwisko czasami występuje też w transkrypcji Gonschorowsky), Polak pochodzący z powiatu brodnickiego, który wcześniej, w latach 1845-1846 zaangażował się w Toruniu w konspirację niepodległościową.

Do zawodu drukarza przyuczał się w Brodnicy i u Walentego Stefańskiego w Poznaniu.

Początkowo pracował u Ernesta Georga Maximiliana Lambecka – toruńskiego księgarza, drukarza i wydawcy narodowości niemieckiej. W 1847 r. założył własną drukarnię w Brodnicy. Po przeprowadzce do Szczytna związał się z Klubem Konstytucyjno-Demokratycznym. W lipcu 1848 r. przejął od Karola Henryka Haricha z Olsztynka druk i wydawnictwo „Ortelsburger Kreisblatt”, w którym zaczął publikować różne ogłoszenia a nawet artykuły – także w języku polskim.

Od listopada 1848 r. planował wydawać tygodnik polski pt. „Przyjaciel Mazurów”, na łamach którego miały ukazywać  się też informacje lokalne ze Szczytna i okolic. Z powodu braku wystarczającej liczby prenumeratorów Gąsiorowski zrezygnował z tego przedsięwzięcia. W tym samym czasie przy drukarni założył własną księgarnię, specjalizującą się w sprzedaży polskich publikacji.

1 kwietnia 1849 r. przystąpił do realizacji kolejnego pomysłu, mianowicie zaczął wydawać dwujęzyczny tygodnik „Der Masurischen Hahn – Mazurski Kurek”. Jego oficjalnym redaktorem był emerytowany pastor Johann Salomon Getzuhn. Początkowo nakład wynosił 200 egzemplarzy, który później spadł do 120.  Z powodu braku wsparcia ze strony polskich ośrodków w Wielkopolsce i zbyt małej liczby prenumeratorów był zmuszony z końcem 1849 r. zawiesić jego wydawanie. W czerwcu 1849 r. A. Gąsiorowski przeniósł ze Szczytna do Pisza drukarnię i księgarnię. Odtąd przez blisko pół wieku gród nad Pisą stał się jednym ważniejszych ośrodków wydawniczych na Mazurach.

W następnym roku Gąsiorowski radykalnie zmienił swoją orientację polityczną, a czasem przeszedł nawet na protestantyzm. Dotychczasowe jego otwarte przyznawanie się do narodowości polskiej raczej zrażało niż zachęcało do prenumerowania „Kurka”. W 1850 r. przeniósł redakcję pisma do Pisza, nadając jemu jednocześnie charakter filopruski, antypolski i konserwatywny. Wznowiony w lutym 1850 r. „Kurek” zaczął pisać, jak to wtedy mówiono, „na inną nutę”, tzn. wychwalał monarchię pruską i akcentował niemalże przy każdej okazji, że Prusy Wschodnie są „całkowicie niemiecką prowincją”. Po wprowadzeniu nowego, bardziej rygorystycznego prawa prasowego, w kwietniu 1850 r. pismo uległo całkowitej likwidacji.

Ryc. 1
Ryc. 2.
Ryc. 3.
Ryc. 4.
Ryc. 5.

Gąsiorowski, jako człowiek przedsiębiorczy, kilkakrotnie próbował w dalszym ciągu wydawać pismo polskie zgodnie z duchem lojalizmu pruskiego. Kolejne inicjatywy prasowe okazywały się efemeryczne, kończące się najczęściej na numerach okazjonalnych, np. „Ewangelicki Tygodnik Gminny” (1853), „Polsko-Ewangelicki Poseł Kościelny” (1855), „Gospodarz Mazurski” (1857), „Zaradny Gospodarz Wiejski” (1859). Najdłużej utrzymał się „Prawdziwy Ewangelik Polski”, wydawany pod redakcją pastora Friedricha Augusta Benjamina Möllera, tygodnik o charakterze antypolskim, ostro zwalczający katolicyzm. Ogółem w latach 1859-1860 ukazało się 49 numerów tego pisma.

Wykorzystując wśród Mazurów dużą popularność na kalendarze Gąsiorowski w 1852 r. rozpoczął wydawanie „Prawdziwego Prusaka ewangelickiego, religijno-patriotycznego kalendarza narodowego”. Obok utworów zdecydowanie pro pruskich (m.in. panegiryki na cześć rodziny panującej) na jego łamach pojawiały się też wiersze i artykuły dotyczące historii kultury polskiej. W Piszu ukazało się łącznie osiem roczników kalendarza, przez pewien czas był potem jeszcze wydawany w Toruniu.

Gąsiorowski wydał też około 40 książek, przeważnie o tematyce religijnej, przeznaczonych dla Mazurów. Najcenniejszą z nich był „Psałterz Dawidów Jana Kochanowskiego. Podług przemyślskiego wydania Kazimierza Józefa Turowskiego”. Gąsiorowski uznawany jest też za pierwszego wydawcę, który podjął się edycji „Klucza do bardzo ważnych Tajemnic” (1840). Kolejne wydania różniły się nieco tytułami, ale treść pozostawała niezmienna – np. „Jakuba Turowskiego, starego doświadczonego leśnika i myśliwego Klucz do bardzo ważnych Tajemnic. List niebieski, który sam Pan Bóg z nieba spuścił”. Edycje jańsborskie miały jeszcze miejsce w roku 1853 r., dwukrotnie w 1858 r., około 1886 i w 1890 r.; funkcjonowały również wydania niedatowane. Poza Gąsiorowskim drukiem tej broszury zajął się Carl Beermann (około 1900 r.) – późniejszy nabywca jego drukarni.

Drukował też dla gromadkarzy i starowierców. Wilhelm Michalczyk - chłop z Łysoń (późniejszy mieszkaniec Sulim pod Białą Piską), gromadkarz, i korespondent „Gazety Łęckiej”, wydał własnym sumptem w drukarni A. Gąsiorowskiego „Ewangelię Nikodema” (1854). Książka ta była w owych czasach bestsellerem na Mazurach. Do 1874 r. sam Gąsiorowski drukował ją pięć razy, a następnych sześć wydań – Carl Edward Salewski w Ostródzie. Na książkę składały się różne opowieści, zdarzenia i nabożne pieśni, które, jak głosił tytuł, Michalczyk „zebrał z różnych ksiąg starożytnych”. Z kolei Johann Bondzio, inny działacz ruchu gromadkarskiego w powiecie piskim, gospodarz z Szczech Małych, też za własne pieniądze w tejże drukarni w 1852 r. wydrukował „Czytania nabożne ku chwale Boga” z podtytułem „Książka dla ludu”.

Gdy drukarnia znalazła się w złej sytuacji finansowej Gąsiorowski wszedł w spółkę ze starowiercem Konstantynem Gołubowem z Wojnowa dotyczącą drukowania książek czcionkami cyrylicznymi. W ten sposób w jego oficynie na krótko zagościła firma „Sławianskaja Tipografija Jogannisburg”, która tłoczyła książki religijne dla starowierców i trzy numery czasopisma „Istina” (styczeń i czerwiec 1863 r., kwiecień 1864 r.).  Owa Piska Drukarnia Słowiańska, formalnie należąca do Gąsiorowskiego, faktycznie była własnością klasztoru w Wojnowie, a później Gołubowa. Prawdopodobnie w tamtym czasie była jedyną drukarnią starowierską na świecie. Jej publikacje trafiały nawet do Rosji.

Drukowano tu również broszury umoralniające, humorystyczne, ale także wydawnictwa patriotyczne dla Polaków w Królestwie Polskim.

Gąsiorowski zmarł około 1866 r. W rękach spadkobierców drukarnia pozostawała prawdopodobnie do około 1900 r. W tymże roku przeszła ona na własność Carla Beermanna. Do lat 30. ub. wieku zajmował się drukowaniem książek i introligatorstwem, ale był też w latach 1915-1916 wydawcą piskich pocztówek pierwszowojennych, stanowiących bezcenne źródło wiedzy dla regionalistów. Jego oficyna wydała także około 1900 r. ścienną mapę powiatu piskiego (prawdopodobnie do celów szkolnych) na płóciennym podkładzie w skali 1:50 000, która zasługuje na odrębną opowieść. Bielawski utrzymywał, że mapa została wydrukowana przez syna Gustawa GizewiuszaBohdana. Nie znamy jej nakładu. W 1972 r. jedna z map została przypadkowo odkryta na poddaszu budynku Nadleśnictwa Maskulińskie w Rucianem Nidzie podczas prac związanych z przekładaniem dachówki. Ówczesny nadleśniczy przekazał ją do Regionalnej Izby w Wejsunach. Była ona inspiracją do licznych „gadek” Bielawskiego na temat Mazurów, a zwłaszcza miejscowego nazewnictwa (np. Dupki, Oszczywilki, Osranki). W miarę upływu czasu za sprawą „króla Puszczy Piskiej” obrastała coraz większą legendą, zakodowaną w świadomości wielu starszych wiekiem mieszkańców Wejsun i okolic. To przy niej odbywały się prelekcje dla odwiedzających izbę wejsuńską czy wykorzystano ją do nakręcenia jednej z sekwencji filmu dokumentalnego przez TVP o Puszczy Piskiej pt. „Starym borom nowe damy imię” (tytuł zaczerpnięty z twórczości K.I. Gałczyńskiego), wyemitowanego w lipcu 1976 r.

Pisząc o oficynie Gąsiorowskiego nie sposób pominąć pytania – gdzie się ona znajdowała? Od początku zakładałem, że musiała znajdować się w historycznym centrum Pisza, co potwierdziła przeprowadzona przez mnie analiza materiałów kartograficznych. Okazuje się, że w połowie lat 70. lokalizacją drukarni interesował się też Bielawski, co odnotował w swoim dzienniku. Według relacji Gustawa Optacego (leśnika i działacza mazurskiego) mieściła się ona naprzeciwko kościoła przy ówczesnej ulicy Pocztowej 3 (obecnie Kopernika), obok hotelu „Graf Yorck”. W okresie międzywojennym w niewielkim budynku od ulicy swoją siedzibę miała redakcja „Johannisburger Zeitung” („Gazety Piskiej”), połączona ze sklepem z artykułami biurowymi i książkami. Z kolei drukarnia mieściła się w odrębnym budynku położonym na tyłach  tejże posesji i pobliskiego hotelu.

Do naszych czasów zachowało się niewiele publikacji z piskiej drukarni Antoniego Gąsiorowskiego, kilka ma w swoich zbiorach Muzeum Ziemi Piskiej. Stanowią one cenne zabytki piśmiennictwa mazurskiego. 

Ryszard Wojciech Pawlicki

Kontakt

Ryszard Pawlicki

ul. Tuwima 32,12-200 Pisz

e-mail: ryszard.w.pawlicki@neostrada.pl

 

Wizyt:

Dziś 10

Ogółem 72930